Remis w 19 kolejce z Victorią Słomka

0
318

Beskid Żegocina zremisowała w meczu z Victorią Słomka 2:2. Mecz miał dramatyczny przebieg. W 90 minucie Victoria strzela Beskidowi gola na 2:1. Mimo, że Beskid grał w 10, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, bramkę na 2:2 zdobył Grzesiek Kłusek. Brawo “Waleczni Górale”.

Pomeczowy komentarz Grzegorza Kłuska, zdobywcy bramki na 2:2 w ostatniej minucie doliczonego czasu gry: Mecz od pierwszych minut układał się dla nas bardzo dobrze. Byliśmy stroną przeważającą, czego efektem była dla nas pierwsza bramka. Kontuzje w drugiej połowie spotkania pokrzyżowały nam plany. Sukcesem na pewno może być, fakt, że po stracie bramki na 2:1 w 90 minucie nie “spuściliśmy głów”, co poskutkowało wyrównaniem wyniku. Jest to kolejny mecz na wyjeździe, na którym pokazujemy, ze potrafimy grać piłką. Pochwały należą się dla wszystkich chłopaków, bo dali dziś z siebie 100%​.

RELACJA MECZU ZE STRONY VICTORII SŁOMKA W ostatnią niedzielę kwietnia, przybyła do nas drużyna Beskidu Żegocina. Było to jedno z dwóch spotkań zamykających XIX kolejkę rozgrywek. Na trybunach zasiedli zatem nie tylko kibice obydwu drużyn, ale także delegacje z innych zespołów, które przyjechały podpatrywać zmagania swoich rywali w walce o tytuł czy też o utrzymanie. Pierwsze minuty spotkania przyniosły lekkie zaskoczenie, bowiem to goście byli drużyną dominującą. Szybkimi podaniami uskrzydlającymi próbowali przedostać się pod pole karne Victorii. Po jednym z takich zagrań i długim rajdzie z piłką prawym skrzydłem, zawodnik Beskidu oddał płaski strzał po długim słupku. Nasz bramkarz zdołał sparować piłkę w bok, ta jednak wpadła wprost pod nogi drugiego skrzydłowego gości, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Tym sposobem, w 20 minucie dość sensacyjnie prowadził Beskid. Naszej drużynie udało się jednak wyrównać jeszcze przed przerwą. W 40 minucie spotkania, w sytuacji sam na sam znalazł się nasz napastnik, Dawid Brydniak. Zdołał wypuścić sobie piłkę obok bramkarza, sam jednak nie zdołał go minąć, gdyż został sfaulowany. Sędzia użył gwizdka i po konsultacji z liniowym, zdecydował się podyktować “jedenastkę”. Do piłki podszedł Marcin Ochlust i choć bramkarz wyczuł jego zamiary, strzał był nie do obrony. Do przerwy mieliśmy zatem remis 1:1. W drugiej połowie Victoria dążyła do objęcia prowadzenia. Niestety wszelkie próby, zarówno z gry jak i ze stałych fragmentów, kończyły się fiaskiem. W 65 minucie niezdolność do gry zgłosił bramkarz gości. Wobec braku zmiennika, między słupki postanowił wejść Konrad Łękawa, jeden z pomocników. W następnych kilkunastu minutach drużynę Beskidu dotknęły jeszcze 2 kontuzje, przez co zmuszeni byli oni do kończenia meczu w dziesiątkę. Nie przeszkadzało im to jednak w odważnej walce o wygraną w tym spotkaniu. Z rzutu wolnego próbował kapitan Żegociny, nasz bramkarz zdołał jednak wybić piłkę lecącą w okienko bramki. Serca wszystkich zadrżały także w 80 minucie, gdy z 5 metrów goście trafili w poprzeczkę. Victoria przetrwała jednak te ataki i zdołała odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób – zdobyciem bramki. Już w doliczonym czasie gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kacpra Bieńka, bramkę z główki zdobył Wojciech Popadiak. Gdy już wszystkim wydawało się że spotkanie zaraz dobiegnie końca, Goście szturmem ruszyli na Naszą bramkę. W ostatniej minucie meczu, gdy Beskid miał rzut wolny, pod Naszą bramkę ruszył nawet bramkarz drużyny przyjezdnej. Wrzutka z ok 35 metrów, zamieszanie w polu karnym i gol – Beskid w ostatniej akcji meczu doprowadza do wyrównania. Sędzia nie pozwolił już na wznowienie gry i mecz dobiegł końca.

źródło: Beskid Żegocina

REKLAMA