Wywiad z Łukaszem Kogutowiczem

0
650

Łukasz Kogutowicz, 20-letni kolarz z Łąkty Górnej, w przeprowadzonym przez nas wywiadzie podsumowuje sezon 2018 i zachęca do oddania na niego głosu w Plebiscycie o tytuł Sportowca Roku Małopolski, gdzie aktualnie zajmuje drugie miejsce (tracąc niewiele do lidera). My również zachęcamy do wspierania zawodników z naszego regionu i do lektury, z której dowiecie się jak pogodzić studia i treningi oraz… ile czasu zrasta się złamany obojczyk!

Przypominamy, że największe osiągnięcia Łukasza z 2018 roku to m.in. 3. miejsce w Grand Prix Małopolski w Skale, 3. miejsce w Majka Days w Krynicy Zdroju i 9. miejsce (w swojej kategorii) na Mistrzostwach Małopolski w Osieku. 1 września, podczas treningu w okolicach Nowego Sącza miał wypadek, wskutek którego złamał lewy obojczyk. Kontuzja wykluczyła go z jesiennych wyścigów, przez co konieczne było przedwczesne zakończenie sezonu.

REDAKCJA: Jak podsumujesz sezon 2018?
ŁUKASZ KOGUTOWICZ: Jednym słowem – kiepsko. To był sezon wzlotów i upadków, i to dosłownie. Moje ambicje były znacznie większe, biorąc pod uwagęto,  co zdołałem osiągnąć w ubiegłym roku. Ale nie jest źle! Wiele ludzi pociesza mnie mówiąc, że niektórzy o takich wynikach mogliby tylko pomarzyć. Oczywiście oprócz wyników spotkało mnie dużo pozytywów, takich jak nowy klub BodyiCoach z trenerem Jakubem Kurczem, który mi powiedział, co mogło być powodem mojej gorszej formy w tym roku.

Zdradzisz nam jaki to był powód?
Tak, oczywiście. Studiuję w Krakowie, gdzie nie trenowałem w ogóle. Myślałem, że na trening wystarczy mi weekend wraz z piątkiem (ponieważ w Krakowie byłem od poniedziałku do czwartku). Trener mi uświadomił, że 3 dni na trening w tygodniu to za mało. Czyli zawaliłem sprawę przez studia.

Jak teraz wyglądają u ciebie przygotowania do nowego sezonu, bo wiemy, że nadal studiujesz?
Tak, studiuję. Jestem już na drugim roku, ale postanowiłem, że studia nie mogą mnie ograniczać i dlatego trenuję w Krakowie. Studia są u mnie na drugim miejscu (lepiej żeby rodzice tego nie czytali), ale oczywiście przykładam się do zajęć i chodzę na nie! Nie mam zaległości, bo mam wspaniałych kolegów, którzy mnie rozumieją i pomagają wykonywać różne projekty czy sprawozdania. Natomiast co do treningów, trener ustalił mi plan treningowy pod mój plan zajęć na uczelni. Treningi mam codziennie, oprócz poniedziałku i czwartku, bo wtedy zajęcia mam później. Czasem wychodziłem biegać o godzinie 23 i wracałem po północy, gdy miałem więcej do nauki. Mam teraz dobrego trenera więc liczę, że nowy sezon będzie taki jak sobie tego życzę.

Sam trening wygląda podobnie jak u Adriana Krawczyka, ponieważ macie tego samego trenera?
Tak, mamy podobne treningi. Trenażer z rowerem szosowym w mam w Krakowie. Oprócz tego w weekendy, gdy przyjeżdżam do Łąkty, mam rower górski. Do tego dochodzi bieganie oraz siłownia.

Jesteś wraz z Adrianem w klubie BodyiCoach. Co ta zmiana spowodowała u was?
Na pewno to, że teraz rzadko mamy wspólne treningi. Każdy ma plan treningowy dedykowany specjalnie pod siebie. Adi jest szczuplejszy, więc on sobie lepiej radzi na górzystych etapach. Natomiast ja radzę sobie lepiej na dynamicznych, bardziej płaskich etapach, z lekkimi hopkami. Na takie wyścigi właśnie czekałem we wrześniu, żeby pokazać się jeszcze z dobrej strony w tym sezonie, ale niestety złamałem obojczyk. Wracając do pytania, jesteśmy teraz spokojni, wiedząc że jesteśmy trenowani przez dobrego trenera. Ciągle uczymy się nowych rzeczy. Niedawno mieliśmy spotkanie z trenerem personalnym – Marcinem Kapturem, który pokazywał nam, jak poprawnie wykonywać ćwiczenia na siłowni. Z BodyiCoach i naszym trenerem , nasza forma kolarska na pewno będzie szła w dobrym kierunku.

Nie załamałeś się po tej kontuzji, skoro czekałeś na wrześniowe wyścigi?
Na pewno trochę byłem zawiedziony. Zawsze jesień była u mnie najlepsza w sezonie. Cały rok czekałem na jesień. Zawsze sobie tak planuję, żeby mieć  czas na przygotowanie się do wrześniowych zawodów. Co wakacje jeżdżę na 2 tygodnie do pracy do Niemiec u wujka, żeby mieć pieniądze na sprzęt sportowy, są to takie wakacje od treningów. Po tym wyjeździe cel miałem jeden, ale niedługo później – stało się. Miałem duże wsparcia od znajomych, trenera i również od was z redakcji. Życzyli mi szybkiego powrotu do zdrowia i mówili, że wrócę silniejszy. Na pewno mi to pomogło się podnieść i już po tygodniu wznowiłem treningi na trenażerze.

Ile trwa regeneracja po takiej kontuzji?
Do pełnej dyspozycji niecałe dwa miesiące. Przechodzę już to drugi raz. Dwa lata temu też złamałem obojczyk tylko, że prawy. To jest najczęstsza kontuzja u kolarzy.

Jakie masz cele na nowy sezon?
Po prostu, chcę się stawać coraz szybszy, zająć dobre miejsca na wszystkich zawodach m.in. na Mistrzostwach Polski. Moim marzeniem jest wystartować w Akademickich Mistrzostwach Świata. Moim celem jest też rozsławić Łąktę Górną i gminę Żegocine po całej Polsce i nie tylko. Moim małym celem jest też zorganizowanie wyścigu na naszych terenach. Takiego,  żeby był jednym z najlepszych w Polsce. Trasy i widoki mamy przecież najlepsze!

Kolarstwo wymaga chyba wielu poświęceń?
Tak, kolarstwo to jeden z najcięższych sportów i niestety jeden z najdroższych. Ciężko jest się rozwijać i funkcjonować bez odpowiedniego sprzętu. Dlatego tak jak Adrian, zwracam się z do lokalnych firm – jeśli ktoś chciałby mnie wesprzeć finansowo, na pewno odwdzięczę się wynikami i reklamą na podium.

Życzymy powodzenia w nowym sezonie, który już tuż, tuż. Chciałbyś coś jeszcze dodać na koniec?
Bardzo chciałbym podziękować osobom, które zawsze mnie wspierają i pomagają, czy idzie mi dobrze, czy źle. Jest to między innymi Pan Andrzej Kalemba, który wspomógł mnie wsparciem i profesjonalną odzieżą kolarską, która służy mi do dziś. Rodzicom, którzy mnie wspierają i pomagają jak tylko mogą. Kolegom po fachu z naszej ekipy Bike Team Łąkta Górna, czyli: Kamil Piekarczyk, Wojtek Palczewski, Łukasz Zugaj, Łukasz Migdał, Adrian Krawczyk, Andrzej Krawczyk. Teamowi BodyiCoach na czele z Panem Kubą Kurczem. Na koniec dziękuję za wsparcie i kibicowanie wszystkim moim znajomym i rodzinie, oraz portalowi zegocina.in i za wspieranie mnie i Adriana poprzez publikowanie każdych naszych sukcesów.
Jestem kandydatem również do Plebiscytu Sportowca Roku, pierwsza etap jest powiatowy. Aby dostać się do drugiego etapu – wojewódzkiego, muszę zająć pierwsze miejsce w powiecie. Aktualnie zajmuję drugie ze stratą kilku głosów. Bardzo chciałbym reprezentować naszą gminę w plebiscycie, dlatego bardzo prosiłbym o głos na mnie. Jest to dla sportowca spore wyróżnienie, także będę bardzo wdzięczy za każdy głos.

Aby zagłosować na Łukasza należy wysłać sms o treści: DSM.377 na numer: 72355

Link do profilu Łukasza na Facebooku TUTAJ

Aktualne wyniki głosowania w plebiscycie TUTAJ